Wybór „no dobra”- czym jest?
Założę się, że słyszałaś to przynajmniej raz… od koleżanek, przyjaciółek, sąsiadek, bliskich…
Założę się, że słyszałaś to od siebie samej…
Czyli wybór mniejszego zła, mniejszego zadowolenia, mniejszych emocji, doświadczeń, mniejszej intensywności, jakości.
To jak wybrać inne lody niż te ulubione.
Nie ma no dobra
Nie idę na ustępstwa – a Ty?
Rób jak uważasz tylko potem nie płacz w poduszkę, że nie wyszło, nie miej pretensji do świata i Boga
Skoro wiesz ze statystycznie wydarza się coś po czymś…
Skoro wiesz, ze instynkt czy intuicja podpowiada Ci jedno – a robisz drugie…
To po co to robisz?
Zastanówmy się wspólnie…
Może masz doświadczyć kontrastu? Może masz zobaczyć drugą stronę. I zdecydować. Który świat wybierasz? Ale już tak na serio. Na zawsze. Bo jak wybierzesz swoją nową jakość to nie ma już odwrotu. W głębi gdzieś o tym wiesz.
Ile razy życie pokazało Ci że jak wybierasz „no dobra” to i tak zawraca Cię z powrotem ( do punktu wyjścia ) do początku, byś mogła wybrać ponownie.
Wybór „no dobra”- czym jest?
Czyli wybór mniejszego zła, mniejszego zadowolenia, mniejszych emocji, doświadczeń, mniejszej intensywności, jakości. To jak wybrać inne lody niż te ulubione.
Niby smaczne ale jakieś nie takie.
I tak będzie z każdą opcją.
Niby fajna ta praca ale jakoś nie do końca. Niby fajny ten związek ale nie do końca, ale czegoś mi w nim brakuje.
„ No dobra” czyli uleganie innym – opiniom, trendom, wymaganiom, wpływom
„ No dobra” czyli rezygnacja z siebie, ze swoich pragnień, uczuć, marzeń, planów – na rzecz tego co na zewnątrz – co u innych, co akurat modne.
„ No dobra” bo muszę, powinnam, tak wypada. A gdzie jesteś Ty? Gdzie Twoje upodobania, preferencje, indywidualność? Gdzie Twoje zdanie, opinia, asertywność, stawianie granic?
Z drugiej zaś strony. Czy to nie zabawne? Patrząc z boku jako obserwator. Wybierasz lody, które wiesz ze nie będą Ci smakować w 100% a potem dziwisz się ze ci nie smakują.
Wybierasz partnera który jest nie do końca w twoim guście, typie. Dziwisz się ze nie wyszło.
Jeszcze się za to obwiniasz, leczysz się z tego, przeżywasz rozczarowania i traumy.
„ No dobra” przyczynia się do depresji, chorób, przewlekłego zmęczenia, utraty sensu życia, myśli samobójczych, wypadków.
Po co to wszystko? Dla zasady?
By cierpieć? By mieć na co narzekać? Uprawiać polską martyrologię?
Bo jest za dobrze? Bo jest za dobrze jak jest długo dobrze?
Nie ma „no dobra” ja to już wiem. A Ty?
Potrzebujesz wsparcia by skończyć z „no dobra”?
Jestem 😊

0 komentarzy