Jak z tym się uporać?
Zrewidować przekonania, zobaczyć je, pożegnać i nadbudować nowe bardziej sprzyjające. Reset ustawień. Aktualizacja oprogramowania.
To Ty ustalasz jakość relacji od samego początku. Pokazując sobą jakiej jakości wymagasz. Musisz nauczyć innych jak mają Cię traktować. Mówić, że Ci się nie podoba np. jak mlaszcze przy jedzeniu, jak traktuje obsługę w knajpie, jak rozmawia ze swoją matką, jak jeździ za szybko, jak podnosi głos w rozmowach.
Zacznij wymagać, stawiaj granice, „wychowuj mężczyzn” a raczej oczekuj właściwego zachowania. Od każdego.
Przykład? Proszę bardzo 😀
Kiedyś mieszkając z koleżanką, nadszedł dzień moich imienin, upiekłam ciasto, mrożona kawa, miał przyjechać mój kolega (by również poznać moją współlokatorkę) ale spóźniał się, dał znać ze będzie później jak miał już być. Ja nie zastanawiając się długo, robię kawę, nakładam ciasto. Rozmawiamy, śmiejemy się z koleżanką. Kolega przyjeżdża jakieś 25min później zdziwiony i lekko oburzony, że nie czekałyśmy na niego.
Serio?
On ma problem z dotarciem na czas i mamy na niego czekać?
Umawialiśmy się na konkretną godzinę. Mało tego (znamy się dobrze) chociaż nawet jak bym krótko się znała, kazałam zrobić mu kawę samemu 😉 jak dobrze pamiętam to chyba więcej się nie spóźnił na spotkanie ze mną 😀 a minęło kilka lat od tamtej sytuacji 🙂
Jaki proces tu zachodzi?
Nie zgadzasz się na traktowanie, które Ci nie odpowiada, po prostu.
Bo gdybyś czekała, aż przyjedzie to wzmacniasz jego niewłaściwe zachowanie.
Skończ raz na zawsze z czekaniem z obiadem. Naprawdę? Ty się narobisz a ktoś nie uszanuje tego i nie może dotrzeć na czas? Co innego jak powiadomi Cię z trasy. Ale to i tak za późno. Najczęściej już masz wszystko gotowe.
Co robisz?
Jesz póki ciepłe 😊 a spóźnialscy? Odgrzewają sobie sami.
Niech zatęsknią za możliwością zjedzenia z Tobą posiłku bo to przywilej a nie oczywista oczywistość. Szacunku uczysz sobą i swoim zachowaniem czyli czynami a nie słowami. Mówić można dużo. Mówić można wszystko. Ale po co tracić energię?
Inna sytuacja
Odzywa się dawny przyjaciel, chyba z rok się nie widzieliśmy, ciężki czas u niego. Najprawdopodobniej będzie się rozwodzić. Porozmawialiśmy, wsparłam go, użyłam wiedzy psychologicznej. Mieliśmy się spotkać się na kawę albo coś zjeść razem. Ustaliliśmy dzień. Pada hasło gdzie i o której? On mieszka pod Gdańskiem a pracuje w Gdyni, ja mieszkam w Gdańsku. Gdzie proponuje spotkanie? Oczywiście Gdynia bo jemu tam pasuje. Hamburger w knajpce. Hmm. Tak to można iść z kumplem na piwo. A z przyjaciółką na ploteczki umawia się w bardziej ustronne miejsce. O nie, nie, nie. Kochanieńki tak się nie bawimy. Czuję dyskomfort, nierównowagę. Padają słowa wprost. On mnie uczy lekcji postępowania z mężczyznami. Że niby księżniczka jestem. Ja daję ripostę co o tym sądzę. Że to mężczyźni się wykazują. A że oboje zawsze rozmawialiśmy ze sobą na temat różnic damsko-męskich i związków to tak też wyglądała ta rozmowa. Usłyszałam, że kumpel ma dość księżniczek jak jego żona. No cóż, nie miło mi się zrobiło być porównanej do żony (czy nie długo nie żony). Co odpowiedziałam?
Jest różnica między niedojrzałą księżniczką na ziarnku grochu a dojrzałą królową.
Jak myślisz doszło do spotkania? Nie. Postawiłam granicę jak chcę być traktowana. W tym przypadku nie spotkało się to z pozytywnym odzewem. Szkoda. Ale czy na pewno szkoda? Szkoda Ci takiej przyjaźni gdzie nie jesteś traktowana z należytym szacunkiem? Gdzie mężczyzna nie staje ramieniem za Tobą? Nie ważne czy jest przyjacielem, kumplem, bratem, wujkiem, ojcem, mężem, partnerem – oczekuj godnego traktowania od wszystkich. Tak. Od wszystkich bez wyjątku. Nie ma tu miejsca na szacunek czasami czy tylko trochę.
Mów czego potrzebujesz.
Oni lubią wyzwania. A jak trafisz na takiego co nie lubi to znaczy, że jest niedojrzały…

0 komentarzy