Moje wielowymiarowe szczęście.

utworzone przez | sie 18, 2021 | Ja

Pamiętam fragment pewnej kabaretowej piosenki. Kiedyś kabarety były w Polsce bardzo popularne. To był taki wieczorny, telewizyjny sport narodowy. Tak więc ten fragment brzmiał : “Szczęście to mała dziewczynka, która siiiikaaaa do kaaawy i patrzy, zdziwiona na ślaaaaadyyyy”. Do dzisiaj mnie to bawi, łaskocze gdzieś w środku, gdzieś pod serduszkiem. Może to niepoważne mówić o szczęściu w kategoriach moczu w kawie, ale wierzcie mi, ten cytat to potężna metafora. Myślę, że nawet twórcy tej piosenki nie spodziewali się, jak potężna i jak trafna. 

Widzę w sobie tę małą dziewczynkę, tę Dzikuskę, która nie boi się realizacji najbardziej odjechanych i (o zgrozo!) świętokradczych zadań. Ktoś kiedyś powiedział, że do kawy się nie sika. A właściwie czemu nie? Może wyjdzie z tego coś fajnego? Może będzie to przynajmniej zabawne i przez chwilę się pośmieję? A może będzie po nic? I co ? Rzeczy “po nic” są fajne, twórcze i nic nie kosztują. Widzę tę Dziką Dziewczynkę, która czuje się wolna. Nie ma wstydu próbowania. Nie ma wstydu swojego ciała. I nie traktuje świata tak strasznie, strasznie poważnie. Nie żałuje wczoraj i nie martwi się o jutro. Bezczelnie sika do tej filiżanki i pieprzy to, co powiedzą inni. Taka Dziewczynka mi się podoba. Cholernie zabawna performerka.

Widzę też oczy tej dziewczynki. Zdziwione. Szeroko otwarte w ciekawości a nie w strachu. W dziecięcym zachwycie własnego aktu tworzenia. “Oto ja: twórczyni najbardziej obrzydliwego napoju na świecie! Czy to nie zachwycające?”. Widzę twórczą iskrę w jej sercu i nieskrępowaną radość Artysty. Widzę Stworzycielkę zachwyconą własnymi twórczymi siłami. Dzikuska nie boi się ryzyka. Gdy czuje całą sobą, że chce czegoś spróbować- robi to. Absurdalne rzeczy przynoszą jej często największą radość twórczą , radość życia. Tak, Dzikuska wie, że życie jest twórcze, płynne, zmienne, zaskakujące. Dzikuska daje się więc zaskakiwać życiu i samej sobie. Ufa swojej intuicji. Ufa sobie, bo wie, że jest Jednym. Nie jest oddzielona. Nie spadnie na nią boska kara, bo Boskiego Kata wymyślili ludzie, którzy boją się wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie. Dzikuska bierze tę odpowiedzialność i wie, że jest jednocześnie wodą i prądem, który tę wodę napędza. 

Serce Dzikiej Dziewczynki jest zawsze bliskie Prawdzie. Kłamstwo zniewala Dziewczynkę, prędzej czy później wypluwa je z buzi jak wyrób czekoladopodobny. Dzikuska lubi prawdziwą czekoladę z prawdziwego kakao i potrafi ją zjeść w naprawdę ogromnych ilościach. 

Dzika Dziewczynka jest też Dziką Kobietą. (Nawet, gdy sika do kawy.)  Jest szczęśliwa, gdy jej kobiecość rozkwita. Kocha swoje ciało, które daje jej przyjemność dotyku, bliskości i intymności. Potrafi być kusicielką, tańczyć nago na plaży i igrać z ogniem. Jest szczęśliwa, gdy obok siebie ma mężczyznę, który docenia jej płomień namiętności i potrafi go w niej wzniecić jeszcze silniej. Jest szczęśliwa, gdy myśli formułują się w zdania i w długie, szczere rozmowy, ale też wtedy, gdy wystarczy patrzeć sobie w oczy albo chwycić się za rękę, by wszystko zostało powiedziane. Dzika Kobieta nie szuka ideału, ale szuka żywiołu. Szuka energii Życia, która może tańczyć razem z nią. Tworząc parę chce brać i dawać. I umie i brać i dawać. Lubi czuć się zaopiekowana. W drobnych codziennych gestach, (jak poranna kawa, tym razem bez sikania!) ale też w zaplanowanych inicjatywach. Kocha niespodzianki! Kocha być zaskakiwana! Kocha ludzi, którzy razem z nią potrafią być tu i teraz. Potrafią całym sercem podziękować właśnie za ten moment, który się dzieje na ich oczach, na ich skórze, w ich uszach. Ludzi,którzy potrafią delektować się jabłkiem, bo wiedzą, że o tej porze roku smakują najlepiej.

Dzisiaj poczułam w sobie Dziką Dziewczynkę. Wracając z pracy przemokłam do ostatniej nitki. Szłam w strugach letniego, ciepłego deszczu, ziemia parowała słodko, zachód słońca żegnał ze mną ten dzień. Moje zmysły tańczyły. Ja uśmiechałam się do siebie samej. Prawdziwa, czysta radość. Ktoś, kto umiałby ze mną zatańczyć w tym deszczu, byłby dla mnie parą. Niekoniecznie z gitarą. Ktoś, kto wybrał bycie szczęśliwym. Ktoś, kto docenia, że Życie jest naprawdę jedno i chłonięcie go wszystkimi zmysłami to wielki skarb i przywilej.

Mam szczęście być zaopiekowaną.  Dostaję kawę do łóżka, podwózkę do pracy, zakupy do lodówki robią się niekiedy jakby same, samo wywiesza się pranie a kucharz przygotowuje dla mnie obiad. Nie codziennie, ale bywa też tak, że mogę naprawdę bawić się w Księżniczkę, leżeć i pachnieć. I to jest super. Ponad tym wszystkim tęsknię jednak czasem za dzikością. Nie ilość a jakość. Mogłabym oddać tych kilka obiadów, by ujrzeć płomień pasji w tych drugich oczach. Pasji, która Jego też karmi. Ba! Przede wszystkim Jego karmi. A ja mogę szczęśliwie tej pasji być świadkiem. I tańczyć z nią. 

Autor: 

Po warsztacie – Odkryj kogo szukasz
Agata W. 

0 komentarzy

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyWróć do sklepu